niedziela, 24 grudnia 2017

Leśne pierniczki



Niech magiczna moc wigilijnego wieczoru przyniesie Wam spokój i radość. Aby  każda chwila Świąt Bożego Narodzenia była wyjątkowa  a Nowy Rok obdaruje Was pomyślnością i szczęściem. Najpiękniejszych świąt Bożego Narodzenia!















                                                                   Wesołych Świąt!!

czwartek, 14 grudnia 2017

⚽⚽⚽ TORT DLA PIŁKARZA - BOISKO ⚽⚽⚽


Z każdym kolejnym tortem idzie mi coraz sprawniej, ale i ten wyjął przynajmniej 4 dni z mojego życia. Nie narzekam, godzę się na to, doskonale zdając sobie wcześniej sprawę co mnie czeka :) mam tylko taką cichuteńką nadzieję, że obdarowane dzieciaki w dorosłym już życiu, wspomną czasem ciepło ciocię Kasię i jej słodkości ;)

Nie rozpisuję się bo trzeba lecieć do pracy.. już tej zarobkowej :) wrzucam szybciutko fotorelację "po", wciąż nie jestem najlepsza w uwiecznianie procesu powstawania tortów... w przypływie weny twórczej kompletnie nie myślę o fotografowaniu, jestem jak w transie :) będzie mi bardzo przyjemnie jak poświęcicie minutkę aby zobaczyć efekt końcowy. 

Trzymajcie się ciepło! 
Tymczasem ja.. już jestem myślami przy wykrawaniu pierniczków świątecznych, a to już za dni parę.

Buziaki 😘













wtorek, 28 listopada 2017

Bajeczna komoda dla dziewczynki - metamorfoza


                                              Dzień dobry 

Dziś przynoszę małe DIY dla rodziców małych księżniczek. 
Zwykła komoda z IKEI.. wyjściowo nie była najgorsza, ale nie wpisywała się w nasz ówczesny, bardzo słodki klimat. Wzór na frontach sprawia, że nikt na świecie nie ma takiej samej komody jak my :) a błyszczące nowe gałki dodają dziewczęcego charakteru.

Do przemalowania mebelka potrzebne będą:

- farba kredowa (w moim przypadku to zwykła biel z firmy Pentart oraz zieleń      Annie Sloan Chalk Paint - w odcieniu Florance)
- pędzel
-  szablon
- silikonowa gąbeczka 
- opcjonalnie nowe gałki dekoracyjne
i dużo zapału do pracy :)

Na zdjęciach poniżej zobaczycie również gościnnie przemalowany kredens, który wystąpił już wcześniej na moim blogu: KLIK
oraz abażur DIY "Dzieci z Bullerbyn": O TUTAJ 




Nie trzeba specjalnie mebelka rozkręcać, wystarczy wyjąć szuflady


Uzyskiwanie pożądanego odcienia :) 
i nakładanie białej farby za pomocą szablonu - ruchem stemplującym, mnie podobał się efekt niedbałego nakładanie wzoru.


Na placu boju:


Komoda ma śliczne kryształowe gałki, niestety tego jak pięknie się mienią nie byłam w stanie oddać na zdjęciu, musicie mi uwierzyć na słowo :) 



Mam nadzieję, że Was zainspirowałam :)

Trzymajcie się ciepło,
Kasia 

Tort zamek - w wersji dla chłopca i dla dziewczynki

Tu był sobie kiedyś dłuuuugi post... przez pomyłkę się skasował :(  






niedziela, 23 kwietnia 2017

Płotek na kaloryfer

Idąc za ciosem... pozostając w drewnianym klimacie, zapraszam na małe DIY.
Kaloryfer? Żadna z niego dekoracja, te grzejniki które wyglądają w miarę atrakcyjnie i ozdobnie kosztują krocie. Do dziecięcego pokoju znalazłam super patent - owy płotek, ale znowu... w sklepach budowlanych wymiary gotowych były nie takie... a Zakład Stolarski do którego się wybrałam krzyknął mi kilka stówek za zbicie kilku desek na wymiar i w dodatku Pani z obsługi była strasznie niemiła a na koniec mojej wizyty stwierdziła, że absolutnie sobie sama z tym nie poradzę... Jak można się domyślić, nie wróciłam tam już nigdy więcej i czym prędzej pobiegłam do OBI po kantówki i sztachetki :)

Abstrahując... za każdym razem jak robię "męskie" zakupy w sklepach budowlanych, jak ładuję to drewno na wózek, wzbudzam dziwne zdumienie :) ale trzeba przyznać, mężczyźni są szalenie mili, zawsze bardzo chcą mi pomóc, to jest super! Bardzo to doceniam.

Płotek może mieć wiele innych zastosowań, których nie udało mi się uwiecznić na zdjęciu.. w każdym razie może pełnić różne funkcje,  eksponuje dziecięce rysunki, można na nim zawiesić lampki, pojemniki na przybory plastyczne oraz pozostając w ogrodowym klimacie pięknie go ukwiecić. Wykonanie tego jest bardzo proste a naprawdę płotek jako osłonka na kaloryfer "robi dobrą robotę" w pokoju. 





Sztachety zakupiłam na dziale ogrodowym, w związku z tym posiadają na sobie specyficzny impregnat, daje on zielony nalot, który miejscami mocno się uwypuklał. Porządne przeszlifowanie powierzchni oraz wypełnienie ubytków szpachlą do drewna okazało się nieuniknione. Następnie przycinanie wszystkich deseczek do jednakowej długości...


i zbijanie sztachet poprzecznymi kantówkami. Jedyne o czym trzeba pamiętać, to o wybraniu odpowiedniej długości gwoździ oraz utrzymaniu kąta prostego.


Malowanko






środa, 19 kwietnia 2017

Wiosenne odświeżenie w kawalerce.


Kredens? Niezbędnik :) Mebel, który pomieści moje ulubione bibeloty do których jestem przywiązana. Poszukiwania trwały bardzo dłuuugo, ale jak wiemy... wszystko co dobre nie przychodzi łatwo, szybko i przyjemnie. W końcu upolowany za grosze, bo takie perełki cieszą najbardziej. Oczami wyobraźni widziałam od początku, że będzie mu fantastycznie w bieli... a że miłość moja do brązów bezgraniczna, potrzebowałam gdzieś zachować ich namiastkę i drobne brązowe elementy zostały utrzymane. 
Moim celem było wydzielić dwie strefy - dla dziecka i taką wyłącznie dla mnie. Myślę, że udało nam się znaleźć z córcią wspólny mianownik i spotkać w połowie drogi. Konieczne było całość rozjaśnić i optycznie powiększyć... nie tylko bielą, ale również montując dodatkowe oświetlenie od środka, bo lubię jak jest ciepło i przytulnie. Lampki to kombinacja ledówek z Ikei, która robi mi klimat na niemal każdy wieczór :) 


:Przedstawię poniżej krótką instrukcję działania, która pewnie nie różni się zbyt wiele od poprzedniego posta z miętowymi stołeczkami, ale może nie każdy miałby ochotę wertować cały ten nudziarski blog ;) 

Sami oceńcie czy warto było się męczyć, moim zdaniem porcelana i szkło prezentują się bez wątpienia dużo atrakcyjniej na białym tle.  
  
                                  
Mebelki przed... niby z tej samej serii, ale kupione od różnych osób, w zupełnie innym czasie. Miały całkiem inny odcień drewna. 


Psychiczne przygotowanie do podjęcia wyzwania ;) jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka :) 


Rozpoczynam od umycia i odtłuszczenia mebla, nie używam benzyny ekstrakcyjnej jak w książkach piszą, mnie wystarczy odrobina płynu do mycia naczyń (życie trzeba sobie ułatwiać). 
Kolejno nakładam Stop Primer z Fluggera - grunt izolujący na bazie wody. 
Następnie przechodzę do farby. Używam farb kredowych firmy Pentart ze sklepu dla artystów plastyków/decouparzystów i tu niestety trzeba machnąć kilka warstw (nawet do pięciu)... Jeśli nie mam cierpliwości to sięgam po dużo mocniej kryjącą Annie Sloan Chalk Paint - dużo droższą więc częściej wolę popracować tańszym odpowiednikiem. 
Na koniec woskuję powierzchnię specjalnym do farb kredowych preparatem, używając do tego celu bawełnianej ściereczki. Alternatywnie dla wosku, lubię matowy lakier utrwalający, jest to ciut szybsza akcja, dająca podobny efekt. 
Blat... to kolejna gruba akcja :) całkowite zeszlifowanie powierzchni oraz pokrycie jej ciemnym woskiem Annie Sloan Dark Wax co nie było konieczne, ale ja nie przepadam za tym fabrycznym, sztucznym efektem, wybrałam więc matowe wykończenie i głębszy odcień. 

                                                    Duży mebel.. dużo pracy. 



Papier ścierny, wosk Annie Sloan i kawusia... bajka :) nakładanie i wydobywanie tego cudnego odcienia to niesamowita przyjemność. Tym samym woskiem pokryłam blat stołu z poprzedniego wpisu. Jest niezastąpiony.. choć wymaga poprawek w ciągu użytkowania, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza, lubię po niego sięgać. 


Dla porównania, poniżej zdjęcie tuż przed szlifowaniem oraz w trakcie... 



i po nałożeniu wosku Annie Sloan Dark Wax. Jak kto woli, ale jak dla mnie drewno nabrało szlachetniejszego wyglądu. 



Niecodzienny manicure...
 a sukces przecież trzeba uczcić :) 


Wieczorem jest bardzo przytulnie.





Oświetlenie - zestaw do montażu



Schowane włączniki do ledówek. Wszystkie kabelki przylegają do kątów witryny od wewnętrznej strony, poprzyklejane za pomocą kleju na gorąco. Dzięki temu się nie majtają i są mało widoczne. 




włączniki sprytnie ukryte a jednocześnie łatwo dostępne.




a bez Niej... nic by się nie udało




Pani Majsterkowa sama skręciła swoją komodę na zabawki :) zaimponował mi Jej zapał, zobaczcie to na filmiku: 


 Żaden mebel kupiony gotowy prosto ze sklepu, nawet najdroższy i najbardziej luksusowy.. nie cieszyłby mnie bardziej niż ten wykonany dla nas z serduchem :) 


Trzymajcie się ciepło! Pozdrawiam. W farbie ubrudzona :) 
Kasia

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...